poniedziałek, 4 grudnia 2017

Jeszcze mamy czas

Mary chodziła jakaś taka nieswoja
Michał wrócił z zakupami
Coś do niej mówił, a ona wszystko puszczała mimo uszu.
Podał jej małe pudełeczko
Uśmiechnęła się
- Zrób test
- Nie
- Dlaczego?
- Na pewno nie dziś

Następnego ranka zrobiła test i nim pojawił się wynik zniosła go na dół, ale Michał akurat szedł na górę. minęli się. Nie zawróciła go. A chciała by razem oczekiwali na wynik.
wyraźna była jedna kreska gdy go kładła na stoliku. Poszła do łazienki i powiedziała do męża by odczytał wynik, bo ona nie widzi, dodała, że wyraźna jest jedna kreska.
Michał wszedł do łazienki gdy myła zęby. Jak słyszała, że wchodzi po schodach pomyślała - A może jednak dwie?
- Są wyraźne dwie kreski - ucałował ją

Taaak... widziała, że się cieszy
Ale sama nie była pewna czy to prawda
Oczekiwali na dziecko. Podjęli decyzję jakiś czas temu. I kiedy nie zaszła w ciążę w pierwszym miesiącu prób popłakała się. Płakać z powody nie zajścia w ciążę? No, ale kto zrozumie kobiety. Potem mijały kolejne miesiące i nic. W pracy awansowała, była pochłonięta pracą i tak od niechcenia wspomniała, że już powinna miesiączkować. Dopiero sześć dni opóźnienia. Michał nie chciał czekać. Kupił test.
- Pewnie mam problemy zdrowotne, albo to menopauza
- Co?
- Przecież niektóre kobiety wcześnie... I pomyślała o mamie, też wcześnie miała menopauzę, ale chorowała na raka i lekarz mówił iż to jest powodem. A może mam raka? - zaczęła się zastanawiać na prawej nerce dwie zmiany na lewej jedna... Może to to?
- Ale co mają nerki do miesiączkowania?
- Nie wiem, może mam problemy zdrowotne, nie czuję abym była w ciąży
- To zrób test, a jak wyjdzie negatywny to pójdziesz do lekarza
Takie rozmowy toczyli. Bała się wiedzieć że jest w ciąży. Przecież z pracy... teraz była pochłonięta pracą. I dopiero teraz rozumiała te wszystkie kobiety, które odkładają moment poczęcia pierwszego dziecka.
Teraz kiedy test wyszedł pozytywny przypomniała sobie jak 11 listopada gdy byli w Ogrodzieńcu ciągle ją mdliło, chciało jej się wymiotować, rano nie potrafiła niczego przełknąć, a tata zawsze jej powtarzał, że choć niewiele, ale zawsze trzeba coś zjeść przed wyjściem z domu. Wpoił jej to w dzieciństwie i było to tak głęboko zakorzenione, że starała się coś przełknąć nim wyjdzie...
Tylko raz lekko zwymiotowała. Ale przy poprzednich ciążach reagowała na zapach pasty do mycia zębów - nie potrafiła znieść jej zapachu, od razu wymiotowała. A teraz nic. Tylko niektóre perfumy jej męża śmierdziały zamiast pachnieć. A tak poza tym to miewała dni kiedy zasypała, dosłownie padała i spała kilka godzin jak nieprzytomna. Tłumaczyła to sobie tym, że ciągle tylko praca i praca, że jest przemęczona.
Zadzwoniła do kilku przychodni, Nie dostała się do ginekologa. Będzie musiała wziąć urlop, tylko by tego dnia ten ginekolog na pewno był w pracy... Bo kolejnego dnia urlopu jej tak szybko nie dadzą, dopiero co zaczął się grudzień.
Wspomniała mężowi o ich rocznicy. Miała nadzieję, że ten dzień będzie wyjątkowy i, że On o to zadba.

Weszła na strony z bucikami

Jakie ładne
On wygadał się, że chciałby syna. Nie powiedział chciałbym syna, ale coś powiedział o synu...
Powiedziała mu, że ona też chciałaby mieć syna.
- Jakie imiona?
- Nie wiem
Kiedyś rozmawiali o imionach dla dzieci, ale teraz... jakby ktoś jej wykasował z głowy te rozmowy. Zupełnie nie pamiętała jakie imiona padały... Ale jeszcze mamy czas...

sobota, 11 czerwca 2016

Kotka

Mary przeciągnęła się
- Michał wpuścisz ją? Nie chce mi się wstawać
- Przecież już się obudziłaś
Mary pocałowała Michała w policzek
- Kochaaaanie, proszę
- Good morning my Angel - pocałował ją w usta

Na parapecie okiennym od strony ogrodu kotka czekała, aż ktoś wpuści ją do domu
Kiedy Michał uchylił okno kotka wskoczyła do środka i zaczęła miauczeć
Nasypał resztówkę suchej karmy do miski. Kotka rzuciła się na jedzenie tak jakby całą noc nie jadła

Za oknami było zdecydowanie chłodniej niż poprzedniego ranka, chmury. Michał podszedł do okna w sypialni - jeszcze nie padał deszcz, ale zanosiło się na to. Spojrzał na Mary.
Uniosła jedną rękę w górę, głowę miała przechyloną w bok, leżała na plecach...
Wsunął się pod kołdrę. Przytulił ją.
- Chyba z tego dzisiejszego grilla nici, co?
- Damy radę
- Nakarmiłeś ją?
- Chyba w nocy niczego nie upolowała, rzuciła się na suche
- A mleka dałeś jej?
Michał pocałował Mary w szyję
- Później jej naleję
- Poszła spać?
- Pewnie się myje i zaraz tu przyjdzie jak znam życie
- To zamknij drzwi, nie chcę by tu teraz wchodziła
- Młody będzie około 16 - powiedział zamykając drzwi sypialni
- Ania ma być o 16.30
- Może powiem mu by ją zabrał po drodze?
- Michał, przecież jak będzie chciał do do niej zadzwoni
- On nie wie, że zaprosiliśmy też Anię
- Michał mamy XXI wiek!
- XXI wiek, a poranki takie same jak w XX - Michał puścił oko
Tulili się do siebie
- ymmm uwielbiać zaczynać z Tobą dzień
- ymmmm

wtorek, 24 maja 2016

Moje Ulubione

Kiedy nastał świt znów wsłuchiwała się w śpiew ptaków
pobudka bladym świtem miała zaletę
nie chodziło tylko o zapach... ale o to, że całe miasto spało
nie było słychać przejeżdżających samochodów, te pojawiły się najczęściej około piątej
Teraz wybudzona ze snu spacerowała boso po trawie... Dziwiła się, że nie ma rosy, wczorajszego dnia Darek wspominał wprawdzie o burzach w ciągu dnia, ale spodziewała się upału - lato wiosną...
Michał przebudził się, dłonią wyczuł, że Mary już wstała
Otworzył oczy... Stanął na tarasie... Wyglądała jak nimfa muskana promieniami Słońca przedzierającymi się przez liście drzew...
Znów spacerowała po ogrodzie... - To dobry znak - pomyślał i uśmiechnął się do siebie

Kiedy Mary cichuteńko, na paluszkach szła w stronę sypialni Michał zamknął oczy. Nie chciała go budzić, uwielbiała tulić się do niego o poranku, ale dała mu jeszcze kilka chwil, w tym czasie przyglądała się jego twarzy. Zamknęła oczy... Rozkoszowała się jego zapachem... marzyła... Delikatnie ustami musnęła jego usta... Tak bardzo Go kochała, że nie mogła się oprzeć tym pocałunkom... Zrozumiała, że nie spał... czekał na nią... Cudownie zaczął się ten dzień...


- Umówiłaś się z kimś na dzisiaj?
- Raczej nie
- Raczej?
- Mówiłam Darkowi, że miło by było gdyby nas odwiedził
- Postaram się wrócić prosto po pracy. Gdybyś chciała abym coś dokupił zadzwoń, wtedy nie będziesz musiała Darka prosić - Michał puścił oko
- Kocham Cię, wiesz?
Michał przytulił ją do siebie
- Rano wyglądałaś przepięknie, widziałem Cię jak spacerowałaś boso - szepnął jej do ucha
- Wieeedziałam, że nie spałeś
Pocałowali się

Mary przyglądała się kwitnącym Irysom
Poczuła zapach bzu i odwróciła głowę
- Dla Ciebie
- Piękny, dziękuję! Mam w takim samym kolorze przy płocie - Darek zjawił się przy niej nieoczekiwanie
- Miałaś
- Chcesz powiedzieć, że urwałeś mój bez, by mi go podarować? Ty Mój Wariacie! - cieszyła się
Darek zrobił zabawną minę. Uśmiechnęła się do niego i przyjrzała się końcówkom, były równiutko przycięte. - Masz w kieszeni sekator?
Darek przecząco pokiwał głową
- Nożyczki?
Znów pokiwał przecząco
- Wkręcasz mnie, to nie jest mój Bez
- Scyzoryk - Darek sięgnął do kieszeni i pokazał jej ostrze
Mary poszła do kuchni by nalać świeżej wody do wazonu. Darek w tym czasie spacerował po salonie. Oglądał zdjęcia. Spostrzegł, że niemal na każdym jest ta sama osoba. Michał tu, Michał tam, Michał uśmiechnięty, Michał zapatrzony. Ona była tylko na jednym zdjęciu zrobionym w ogrodzie, w pobliżu niej biegał jej malutki biało - czarny kotek.
Mary postawiła wazon na kominku.
- To jest Moje Ulubione



- Michał jest fotogeniczny - zauważył
Dłonią musnęła twarz Michała na zdjęciu



- Kocham Go bardzo
Darek ją przytulił
Wspólnie przyszykowali obiad nim Michał wrócił z pracy

piątek, 20 maja 2016

Delfin

Mary zajęła się pielęgnacją Magnolii
Kiedy Michał kosił trawę przysiadła na ogrodowej huśtawce,
gdy spoglądała w jego stronę uśmiechał się delikatnie
Teraz ogród wyglądał pięknie
- Lada dzień zakwitną żółte irysy... - myślała spoglądając na ich pąki
Słońce przygrzewało mimo później pory
Spacerowali, by podziwiać rośliny
Michał stanął tuż za nią, oparła się o niego plecami, objął ją
- Zamknij oczy - poprosił
- Rozkoszowała się zapachem konwalii
Michał włożył w jej dłoń niewielki pakunek
Serce Mary mocniej zabiło, nie spodziewała się prezentu, nie dzisiaj
- Zajrzyj
Pokryte aksamitem czerwone pudełeczko skrywało coś co było przeznaczone dla niej
Otworzyła je
- Jest piękny! Och Michał dziękuję! - wzięła w dłoń srebrny łańcuszek do którego była przyczepiona zawieszka - delfin - podniosła go w górę, pomyślała o delfinach wyskakujących z wody, rozbryzgujących się falach...
Michał dłonią okrył jej dłoń, pocałowali się
Zapiął jej bransoletkę na lewej dłoni
Uścisnęli się
- Marzyłam... pragnęłam... uwielbiam... Och Michał jesteś niesamowity! - tryskała radością
Czuła się cudownie, czuła się kochana, szczęśliwa...
Rzuciła się Michałowi na szyję, uniosła nogi w górę
Michał zakręcił nią wokoło, jej włosy wirowały w powietrzu
Kiedy widział jej radosną twarz czuł zachwyt, nie pragnął niczego więcej...
- Moja... Moja Mary - myślał



poniedziałek, 2 maja 2016

Wzruszona

Mary siedziała w salonie, słuchała Radia
Michał usiadł przy niej
Pospiesznie ocierała łzy
- Co się dzieje? Płakałaś?
- Wzruszyłam się... tak dawno mi się to nie przytrafiło
A dziś... jak słuchałam tych piosenek o miłości
usłyszałam ten utwór i łzy same...
Michał objął Mary
- Kocham Cię - szepnął
- Dziękuję
Michał pocałował ją delikatnie w czoło
- A co powiedział lekarz?
- Właściwie to nic
- Jak to?
- Powiedział abym powiedziała co mi najbardziej doskwiera
wysłuchał mojej wersji, coś notował, wziął ksero z 16 marca
przybił pieczątki i powiedział, że mam poprosić następną osobę
- Mówiłaś, że niemal... że prawie... no wiesz?
- Że niemal nie umarłam? Nie, nie przeszło mi to przez gardło
- Boże jak sobie pomyślę, że tamtego dnia... że gdybyś wyszła wtedy ze szpitala
to mogłabyś nie przeżyć to jestem wściekły
- Nie martw się, widocznie mam dobrego Anioła Stróża
mówiłam Ci, że śnił mi się Brat?
- Teraz?
- Wtedy, jak byłam w szpitalu
śniło mi się, że Darek szedł takim szarym chodnikiem,
był ubrany na czarno, miał czarne okulary przeciwsłoneczne,
dzień był jasny, nie słoneczny, ale jasny
Nie uśmiechał się, nic do mnie nie mówił,
a zwykle w snach rozmawiamy i te sny są tak realne,
że jak się budzę mam uczucie jakbyśmy spotkali się naprawdę 
Zawołałam go
Ale On do mnie nie doszedł...
może gdyby doszedł, gdybym ja do niego podbiegła...
umarłabym wtedy...
Pomyślałam wówczas, że nie chcę umierać
mam tyle spraw niedokończonych...
Tyle jeszcze...
- Jeszcze wiele przed Tobą, będzie dobrze...

poniedziałek, 8 lutego 2016

Z Tobą zawsze...

- Mary?
- Witaj Michał, to dla Ciebie - Mary wręczyła mu kopertę
Zajrzał
- Weekend w górach? Po co nocleg Mary? Przecież do Zakopca mamy rzut kamieniem
Mary wzięła z jego rąk kopertę
- Mogłeś chociaż udawać, że się cieszysz, to miała być niespodzianka...
Mary odwróciła się
Michał chwycił ją za rękę
- Przepraszam, nie pomyślałem. Możemy zacząć jeszcze raz?
Michał wyszedł za drzwi
Po chwili wszedł do domu
- Kochanie już jestem
Mary podeszła by go powitać
Ucałowała go delikatnie w policzek
- Napijesz się kawy, czy najpierw zjemy obiad?
- Wolałbym obiad
Mary poszła do kuchni
Nie dostał koperty
Przyniosła do salonu talerze
Po obiedzie zebrała naczynia i poszła do kuchni
- Napijemy się teraz kawy? - zapytał
- Która godzina?
- 17.30
- To za pół godzinki
Mary wstawiła naczynia do zmywarki
- Jeszcze pół godziny - pomyślała

Punktualnie o 18 rozległ się dzwonek do drzwi
- Otworzę - zawołała Mary
- No cześć
- Fajnie, że już jesteś
Stuknęli się dłońmi
- Jak Tata? Masz już kreację na sobotę?
Mary pokiwała przecząco głową
- Nic z tego nie wyjdzie, zapytał po co nocleg skoro do Zakopca mamy rzut kamieniem
- Ja go uświadomię
- Kuba daj spokój, nie wyszło
- Przecież to mój Tata, wiem, że czasem trzeba mu oczy otworzyć

Kuba wszedł do salonu
- Czeeść
- Kuba!
Uścisnęli się, Kuba złożył Michałowi życzenia
Znów rozległ się dzwonek do drzwi
- Idź otworzyć Tato
Michał poszedł do drzwi
Darek, Bogdan, Tomek, Weronika - składali mu życzenia
Mary wniosła do salonu tort śmietanowy udekorowany brzoskwiniami
Goście odśpiewali Sto Lat...

Przed kolacją Kuba podszedł do Michała
- Tato, wiesz, że w sobotę ostatki? A Mary uwielbia tańczyć,
wspominała, że coś planuje z Tobą
- Ostatki? - Michał dłonią dotknął czoła - W Zakopcu?
Kuba pokiwał potakująco głową
- Mogłeś mi coś szepnąć
- Chciała, żeby to była niespodzianka
- Ach, wszystko popsułem
- Nie ma takiej rzeczy, której nie mógłbyś odkręcić, soboty jeszcze nie było
- Tylko jak? Teraz Mary nie dała mi koperty
- Coś wymyślisz, jesteś moim Tatą - Kuba się uśmiechnął

Kiedy goście wyszli Michał objął Mary
- Chciałbym Cię zabrać w sobotę na Zabawę Karnawałową
- Oooo?!
- Rozmawiałem z Kubą, weekend poza domem?
Mary oparła głowę o jego ramię
- Z Tobą zawsze...

środa, 3 lutego 2016

Gdzieś Cię zabiorę

Było już po północy
Mary przebudziła się i patrzyła na spokojny sen Michała
Obudził się i spojrzał na nią
- Co? - zapytał
- Michał chciałabym Ci dać wszystko czego pragniesz,
chciałabym, abyś każdego dnia miał poczucie iż był to dobry dzień
Wszystkiego najlepszego Mój Skarbie
Michał uśmiechnął się
Mary pocałowała go delikatnie
- Spełnienia marzeń - szepnęła
- Dziękuję...

Rankiem Mary wstała jako pierwsza
Krzątała się w kuchni
- Dzień dobry
- Witaj Michał
- Oooo! Królewskie śniadanie
- Starałam się, chcę aby ten dzień był wyjątkowy...
A jak wrócisz z pracy
- Coś szykujesz?
- Jak wrócisz z pracy gdzieś Cię zabiorę
Zjedli śniadanie
Kiedy Michał wyszedł
Mary zabrała się za pieczenie tortu...
jednocześnie obmyślała niespodziankę dla Michała...
- Chciałabym by zawsze był szczęśliwy - pomyślała

sobota, 16 stycznia 2016

Uporałam się z większością

Mary podkuliła nogi i siedząc na kanapie czytała książkę
Timer ustawiła by się włączył za dziesięć minut
Wiedziała, że jak książka ją wciągnie to gotowa przypalić nawet wodę...
Usłyszała szum, po chwili drzwi się otworzyły
- Michał! - zawołała i podbiegła do męża, pocałowała go w usta na powitanie
- Witaj kochanie - uśmiechał się tuląc ją do siebie
Przez chwilę trwali w uścisku
Michał zdawał sobie sprawę, że Mary za nim tęskniła
Trudne było też to, że zdecydowali iż każde zajmie się swoimi sprawami
i nie będą do siebie dzwonić podczas niezbyt długiej rozłąki
Kiedy Mary podniosła głowę Michał znów ją pocałował
- Wychodziłaś gdzieś?
- Tak, byłam na zabawie i w kinie na komediodramacie, ale okazało się
że film niezbyt trafiony - Mary szła do kuchni, bo włączył się timer
- Na zabawie? Pokaż zdjęcia
- Nie pytasz z kim byłam?
- A dlaczego chcę zobaczyć zdjęcia?
- ha ha ha, z dziewczynami
Michał uniósł brwi ze zdumienia
- Pozałatwiałaś?
- Tak, do środy się uporałam z większością, reszta za dwa tygodnie
Michał przytulił się do pleców Mary
- Będzie dobrze. Co tak pachnie?
- Kurczak po seczuańsku, jadłam w Campanie, ale wyglądał inaczej niż w przepisach jakie znalazłam
jednak danie mi smakowało i postanowiłam spróbować
- yhm i będziesz na mnie testowała
- Zawsze tak robię
Michał ucałował żonę, była rozpromieniona, uśmiechnięta... taka jak zawsze... Jego Mary


piątek, 15 stycznia 2016

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Ta niedziela

Mary spojrzała na kalendarz, który dostała - kalendarz przyjaciół - tak go nazywała
- 10 stycznia to niedziela... ta niedziela... - myślała
Michał jeszcze był u góry
Pierwszy raz od ośmiu lat mieli się rozstać na tak długo
Mary obiecała sobie, że nie będzie płakać
Ale akurat w momencie kiedy schodził po schodach
Po jej policzku spłynęła łza...
- Kochana - przytulił ją
- Nie chcę się z Tobą na tak długo rozstawać
- Oj, odpoczniesz ode mnie, nim się obejrzysz już będę wracał
- Będę tęsknić
- Ja też - Michał spojrzał na zegarek, właśnie podjechała taksówka
Ucałował żonę na pożegnanie
Odprowadziła go do samochodu
Kiedy zapakował rzeczy do bagażnika jeszcze raz ją mocno przytulił
- Jak będę na miejscu odezwę się, a potem cisza
Mary pokiwała głową
- Wiesz, że Cię kocham
- yhm... - tuliła się do męża
- Już muszę jechać, bo wiesz jak to jest na lotnisku
- yhm...
- Uśmiechnij się
- yhm...
Pocałowali się na pożegnanie...
Mary stała parę chwil przed domem
Patrzyła w gwiazdy...
- Cudowna noc... - pomyślała
Kiedy weszła do domu spojrzała na telefon by sprawdzić która godzina
- Kocham Cię Moja Mary, wypoczywaj... - odczytała smsa od Michała, uśmiechnęła się
- Do usłyszenia Mój Skarbie - odpisała
I już uśmiechnięta weszła na górę
Kiedy po kąpieli położyła się do łóżka na poduszce znalazła kopertę
Otworzyła ją pospiesznie
Przeczytała:

Moja Mary

Wiesz, że nie potrafię pisać pięknych słów
nie znoszę pożegnań i dlatego zależało mi abyś była w domu
Zresztą całą drogę martwiłbym się o Twój powrót
Teraz pewnie kładziesz się spać...
Może jeszcze poczytasz przed snem książkę
może pomyślisz tylko o mnie...
A jak już będziesz udawała się w ramiona Morfeusza
chcę abyś poczuła jak tulę Cię do siebie
I tak każdego wieczora nim zasnę, będę o Tobie myślał
A jak już nastanie świt, by zacząć nowy dzień też będę o Tobie myślał
Przecież wiesz...
Kocham Cię Mary, śpij dobrze

Twój Michał

Ps.
Całuję na dobranoc
w prawy policzek, w lewy policzek
w usta... ymmm... zasypiam...
z uśmiechem na ustach

Mary odłożyła list...
Myślała o Michale...
Miłość... kochanie...
Czymże jest miłość bez chwili rozstania?

- Dobranoc Skarbie - wyszeptała i zamknęła oczy...

niedziela, 20 grudnia 2015

Osiem

Mary obudziła się w doskonałym nastroju
Kiedy spojrzała na puste miejsce w łóżku obok, zrobiło jej się smutno
Michała nie było przy niej o poranku gdy otwierała oczy,
a właśnie o takim początku tego szczególnego dnia marzyła...
Odkryła kołdrę, wstała
Kiedy chciała wyjść z sypialni podszedł do niej Michał

- Dzień dobry kochanie
- Dzień dobry
Mary ucałowała męża
- Moja Mary jestem o osiem lat starszy
- Ha ha i o osiem lat mądrzejszy
- Cicho! Możesz być przez chwilę poważna?
- Chwilunię tak - Mary palcem wskazała na Michała
- Mary osiem razy bardziej Cię kocham...
- Uuuu to miłe
- Nie przerywaj, daj mi skończyć!
- Już jestem spokojna, przepraszam
- Ech... - Michał westchnął
- Tak?
- Osiem lat starszy, osiem razy bogatszy o doświadczenia duchowe...
A i już sam nie wiem co chciałem powiedzieć
- Medal Ci powinni dać, że ze mną wytrzymałeś,
tuliłeś mnie kiedy byłam w rozsypce,
stałeś się moim przyjacielem,
mogłam zawsze polegać na Tobie,
swą obecnością wypełniłeś całe moje życie,
które uczyniło mnie szczęśliwą kobietą,
nie było chwili, kiedy nie myślałam o Tobie,
gdy byłeś daleko, nie było dnia kiedy nie szeptałam,
że Cię kocham,
a nawet jak byłeś w pracy budziłam się z myślą o Tobie
i tak jak dziś o poranku wypowiedziałam: Kocham Cię Michał
Michał objął żonę
Mary się wzruszyła
- To ja sobie przygotowałem przemowę, chciałem Cię zaskoczyć,
a ponieważ minęło naszych wspólnych lat osiem, tych róż jest osiem
- Dziękuję kochanie - Mary uniosła bukiet ośmiu czerwonych róż i rozkoszowała się ich zapachem...
- Michał pamiętasz nasz ślub?
- Padał wtedy śnieg... a te gwiazdki na Twoich długich włosach lśniły niczym perły...
- Pamiętam... Było ciepło... - Mary zamyśliła się - Chyba nie odczuwaliśmy zimna w ogóle
- I byłem taki szczęśliwy... a teraz jestem osiem razy bardziej szczęśliwy
- I osiem razy bardziej mądry
Tulili się do siebie
- Włożysz je do wazonu?
- Dobrze, zejdź na śniadanie za chwilkę
Mary pokiwała potakująco głową
Weszła do łazienki
Osiem małych świeczuszek płonęło niewielkim płomieniem
I bukiet frezji
Mary znów uniosła kwiaty, by rozkoszować się ich zapachem
Policzyła je
- Osiem - uśmiechnęła się - On jest niesamowity

Kiedy Mary zeszła do salonu unosił się zapach kawy
Usiadła przy stole... Obok bukietu czerwonych róż i filiżanki z kawą
stał spodeczek na którym było ustawionych osiem czekoladek
- Michał! - uśmiechała się
- Tak? - jego głos dobiegał z kuchni
- Tylko nie dawaj mi ośmiu porcji śniadania Wariacie!
- Za późno! - Michał niósł na tacy osiem miseczek,
a każda była wypełniona innym gatunkiem owoców
Ustawił miseczki na stole
- Sama możesz komponować
Mary dostrzegła przy małym stoliku kwiaty
- Białe! Podbiegła do bukietu róż
Uśmiechał się widząc jej zaskoczenie, wiedział, że uwielbia białe róże
- Michał jest ich dziewięć - zwróciła się w stronę męża
- Bo to na przyszłość
Podeszła do Michała, schroniła się w jego ramionach
- Kocham Cię - wyszeptał
- I nawzajem...
Pocałowali się
Mary przyniosła z kuchni mleko...
Na parapecie stał bukiet złożony z ośmiu fioletowych fiołków
Uśmiechnęła się
Czuła się taka szczęśliwa...
Szczęśliwa z nim... od ośmiu lat...


środa, 25 listopada 2015

I will always...

Rozmawiali o dawnych czasach do późnych godzin nocnych
Mary przyszykowała dla Darka spanie w pokoju obok sypialni

Rankiem Mary obudziła się we wspaniałym nastroju
Zabrała się za szykowanie obiadu

- Dzień dobry
- Dzień dobry śpiochu - powiedziała do Darka
- Dawno tak dobrze nie spałem
- Musisz nas częściej odwiedzać, to czyste powietrze Ci służy
- Gdzie Michał?
- Pojechał już do pracy, dzisiaj miał na rano
- Ruskie robisz?
- yhm
- Nie lubię ruskich pierogów
- No chyba teraz! Ale skoro smaki zmieniają się co siedem lat
to by nawet pasowało
- Ile lat my się znamy?
- Ósemeczka kochany
- Osiem lat? Nie wierzę...
- A ja wciąż pamiętam... jakby to było wczoraj
- Nie wykasowałaś mnie ze swej pamięci... pomogę Ci lepić
- Może część zrobimy z mięsem? Nie lubię ruskich
- He he he Małpica, Moja... - Darek potargał jej włosy
- Ej!
- Co?
Mary pokręciła przecząco głową
- Wiesz... dobrze wyglądasz
- Ja?
- Jeśli przybyło Ci osiem lat, to muszę przyznać, że...
- Jeszcze się nie rozleciałam - Mary pokazała jęzor
- Ach... kobiety
- yhm ja zawsze mówię, że mężczyzna w Twoim wieku jest atrakcyjny,
z wiekiem przybywa mu uroku, a kobieta w tym wieku jest stara
- Taaak
- Zgadzasz się ze mną?
- A co? Miałem zaprzeczyć?
- Ech cenię szczerość
Pierogi ułożyli na ściereczkach i przykryli je bawełnianymi ścierkami
Były przygotowane do gotowania
Usiedli w salonie
- Mogę pooglądać zdjęcia?
- Z dawnych lat mam kilka zdjęć
- A najświeższe?
- Mam jakieś zimowe, jak z córką byłyśmy nad Zalewem
tafla wody zamarzła... chodziłyśmy po lodzie... robiłyśmy napisy...
Darek oglądał zdjęcia
 




- O! Serduszka...
- yhm...
- Jest i Happy Mary z warkoczem, no no no...



Z głośników brzmiała Muza
- Och... uwielbiam ten utwór
- I will always love you...
Mary przytuliła się do Darka

Koniec Świata

Mary wstawiła wodę na kawę
Za plecami poczuła obecność męża
- Kochanie zimno mi
- Kochanie? Mam Cię ogrzać Mary?
- Darek! Witaj kochany jak się cieszę! Jak Ty tu wszedłeś?
Mary właśnie tuliła się do Darka gdy w drzwiach kuchni pojawił się Michał
- No, widzę, że już Cię odnalazł, mówiłem, że gdzieś tu jesteś
- Dzięki, że przywiozłeś mi niespodziankę
- Sam się wprosił
- Sam się wprosiłem - potwierdził Darek
- Dobrze, że Cię tu przywiało
- No bo wiesz, dziś Koniec Świata, a ja chciałem dać Ci jeszcze jedną płytę
- ymmm miodzio Adelka Twoja ukochana - Mary odpakowała płytę
- A Ty co chciałabyś zrobić gdyby rzeczywiście miał nastąpić Koniec Świata?
- Czy ja wiem? Z pewnością chciałabym go spędzić wśród swych bliskich...
Mary odwróciła się i podeszła do odtwarzacza
Darek przykucnął tuż przy niej
- Daj ja to zrobię
Darek rozchylił opakowanie i wyjął płytę
Mary zachwiała się i poleciała w bok, na Darka
Darek dłoń z płytą uniósł wyżej
- Dobrze, że trzymałeś Adelkę, bo bym glebę zaliczyła
- Co Wy robicie?
- Nic, ona na mnie leciała i...
- Darek ochronił Adelkę, a ja to na drugim miejscu
- Oj tam, oj tam od razu na drugim
- Pewnie na piętnastym - dodał Michał
- Darek jest kochliwy, bo średnio raz w miesiącu się zakochuje w jakimś utworze
ale o mnie nie zapomni, z pewnością na trzecim jestem - Mary puściła oko
- Zaparzę kawę - Michał poszedł do kuchni
- Na pierwszym byś dla mnie była... - szepnął jej do ucha Darek
- Serio?
- ymmm yhm
- ymmm jak ładnie mruczysz szepnęła mu do ucha
Darek wstał z podłogi podając jej rękę...
- Zatańczmy - powiedziała ledwie słyszalnie

niedziela, 15 listopada 2015

Dla niego utwór

Był wieczór
Cały dzień padał deszcz...
Zadzwonił telefon
Mary podbiegła do stolika i odebrała
- Cześć kochanie
- Nie wiedziałem, że jestem Twoim kochaniem
- yyy przepraszam, myślałam, że to mój mąż, czekam na telefon od niego
- Chciałem tylko zapytać o ten utwór o którym wspomniałaś, że słuchałaś po śmierci brata
i... zalewałaś się łzami, tylko o to chciałem zapytać, a Michała nie ma w domu?
- Wyjechał, ale już niedługo wraca, dziś rano mnie obudził, potem puścił mi oczko na wizji
- Na wizji?
- Tak, włączyłam sobie telewizor, powiedział, że puści mi oczko, to Mój Kochany Mąż,
może go widziałeś?
- W telewizji? Myślałem, że nie pracuje w telewizji tylko...
- Bo nie pracuje, ale dziś był taki program w którym brał udział
- Ach tak
- A po śmierci Brata słuchałam utworów Golec uOrkiestry
mi chodziło o ten z tekstem: CZASEM Z ŻYCIA TRZEBA ZNIKNĄĆ, ŻEBY ŻYĆ
poślę Ci tekst, albo link
- Poślij jedno i drugie, a czy mogłabyś ten tekst teraz mi odczytać? Masz go gdzieś?
- W sumie mogłabym
Mary czytała tekst:

Nie rozglądaj się, bo wokół nie ma nic
za oknami wszystko znikło - nie ma nic
nie ma sekund, nie ma godzin, nie ma lat
jakby ktoś wyłączył z prądu cały świat

Telefony głuche milczą, nie ma nic
z myśli co przemknęła nagle - nie ma nic
nawet burza poszła w diabły przespać gniew
tylko serce w swoim rytmie tłoczy krew


Nie ma nic oprócz nas
z wolna sączy się czas
odpływamy powoli
w inny świat
nie ma nic tylko my
nasze plany i sny
w naszym niebie na ziemi
tylko my


Czasem trzeba z życia zniknąć, żeby żyć
czasem siebie w głąb przeniknąć, żeby żyć
by na nowo umieć dostrzec co się ma
życie przecież taką krótką chwilę trwa


Nie ma nic oprócz nas
z wolna sączy się czas
odpływamy powoli
w inny świat
nie ma nic tylko my
nasze plany i sny
w naszym niebie na ziemi
tylko my 


- Dziękuję, że mi to przeczytałaś
- Bo mi chodzi o to, że: 

"Czasem trzeba z życia zniknąć, żeby żyć
czasem siebie w głąb przeniknąć, żeby żyć
by na nowo umieć dostrzec co się ma
życie przecież taką krótką chwilę trwa"


Musisz kolejny raz porozmawiać z żoną, kochasz ją
jeśli istnieje choć cień szansy abyście mogli być razem szczęśliwi
walcz o nią! Walcz! Nie pozwól jej odejść...
Ja zawsze uważam, że jeśli istnieje choć cień szansy by związek uratować
trzeba go ratować
- Ty swój ratowałaś?
- U mnie nie było szans, a potem poznałam kochającego, wspaniałego mężczyznę
- I straciłaś dla niego głowę
- I zostałam jego żoną, a teraz jestem szczęśliwą kobietą
- Michał to szczęściarz, dzięki Terapeutko
- Miałeś mnie tak nie nazywać
- Mówiłaś, że... jak to było? "Jestem Terapeutą - nie ma innej mnie
- No tak, tak mówiłam, to prawda
- Dobrej nocy Perełko
- Chcę abyś był szczęśliwy, dobranoc

Zakończyli rozmowę
- Powiedział do mnie Perełko? - Mary zamyśliła się
Włączyła kolejny utwór, którego słuchała myśląc o swoim Bracie

Puszczę do Ciebie oczko

Mary spała gdy zadzwonił telefon
- Tak słucham
- Dzień dobry kochanie
- Właśnie mnie obudziłeś
- O to przepraszam śpiochu, zwykle wstajesz wcześnie
- Lubię jak mnie budzisz Mój Skarbie
- ymmm teraz bym Cię przytulił, przytuuuulam i całuję
- Chciałabym, żebyś tu teraz był
- Wiem, ja też, ale taką mam pracę
- Wieeem, ale Michał jak wrócisz
- Jak wrócę to porozmawiamy kochanie muszę iść, zaraz wchodzę na antenę
- yyyyy Michał
- Kocham Cię Mary, włącz sobie telewizję puszę do Ciebie oczko
- He he kocham Cię Mój Wariacie
Mary wstała z łóżka i poszła do salonu
Włączyła TV
Michał... Jej Michał... wyglądał cudownie... a ta dziewczyna obok niego całkiem ładna...
Ta jego biała koszula i jeansy... Wyglądał cudownie...
- Jesteś niesamowicie przystojny, ciekawe czy teraz inne laski wzdychają do Ciebie jak mogą Cię zobaczyć, hm...

Twój Skarb

Kiedy Mary wróciła z pracy poczuła niepokój
W przedpokoju stały spakowane w walizkę rzeczy Michała
Nie było go w domu
W kuchni na stole znalazła kartkę
Wzięła ją do rąk i przeczytała:

Wyjeżdżam dziś wieczorem
Swoje rzeczy już spakowałem
Nie będzie mnie dwa dni
Teraz muszę pozałatwiać kilka spraw
Do zobaczenia wieczorem przed moim wyjazdem

                                       Twój Skarb :P

Mary uśmiechnęła się
- Przecież Michał denerwował się zwykle jak go kiedyś nazywałam Skarbem - pomyślała
Odpaliła kompa i oglądała zdjęcia
Michał tu, Michał tam... Michał w pracy... Michał uśmiechnięty...
kiedy oglądała zdjęcia nagle zwróciła uwagę na utwór, który leciał w tle
I nie wiadomo czemu zaczęła płakać
- Kocham Cię Michał - szepnęła do oglądanych zdjęć - Nie wyjeżdżaj, nie zostawiaj mnie, nie chcę abyś teraz wyjechał, choć to tylko dwa dni, dla mnie to nie tylko, lecz aż

niedziela, 8 listopada 2015

O tamtym

- Powinnaś się z nim spotkać kiedy wyjadę
- Po co?
- Oj Mary, bo im wcześniej On się przekona, że nie ma u Ciebie szans
tym szybciej będziemy znów mieli siebie dla siebie
- Nie boisz się, że mogłabym stracić głowę?
- Kochana, gdybyś nie była moją żoną byłoby mi wszystko jedno
- Słucham?
- Facet chce Cię zaciągnąć do łóżka! Nie widzisz tego?
- Mówiłam mu, że ja jedynie z mężem
- Ale On tego nie będzie słuchał, będzie Cię mamił pięknymi tekstami, słowami
- Już nie pisze dla mnie
- Ale dzwonił znów do Ciebie jak byłem w pracy
- No tak, to mam przestać z nim rozmawiać?
- Mary Ty masz swój rozum, jeśli On będzie widział choć cień szansy... nie odpuści
- Jak wiele czasu potrzeba by oszust internetowy zaciągnął kobietę do łóżka?
- Sama widzisz
- On najpierw jest niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę, potem znika na dłuższe chwile,
ale mówi, że o mnie myśli, że tęskni, zaczyna snuć fantazje, chce mnie od siebie uzależnić
- Ty nie pozostałaś mu dłużna, dałaś się wciągnąć w jego gierki
- To prawda, rozbudził we mnie fantazje o jakich mi się wcześniej nie śniło
- To tylko słowa, ale zauważ jak uzależniają
- Uzależniłam się od jego czułych słów?
- Od ukrytych pragnień nie uciekniesz, ja jestem Twoim mężem, wiem coś na ten temat
- Coś... Czy ja Cię w ten sposób ranię?
Michał pokręcił głową przecząco
- To dlaczego mi na to pozwalasz? Dlaczego mi nie powiesz, że mam przestać,
że powinnam już z nim nie rozmawiać
- Musisz się z nim spotkać, by się przekonał, że jesteś wobec niego szczera
- Tłumaczyłam mu, wiele razy, że rozmowy to rozmowy, a jak się spotkamy to tylko w miejscu publicznym
- Oboje dojdziecie do wspólnych wniosków, a zabranianie Tobie czegokolwiek
odniesie skutek wręcz odwrotny do zmierzonego
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Ufam Ci, kocham Cię i sama mówiłaś, że rozmowy z nim sprawiają Ci przyjemność
- Ja byłabym o Ciebie zazdrosna!
- Ha ha Moja Kochana! - Michał objął czule żonę - Ty jesteś o mnie zazdrosna teraz i zawsze będziesz
- No właśnie! Michał czemu wysyłasz mnie na spotkanie z nim?
- Bo Cię znam! Bo kocham!
Mary rozłożyła ręce jakby nadal nie rozumiała
- On nie jest dla Ciebie - dodał tuląc ją do siebie
Mary zamknęła oczy
Michał słyszał jej przyspieszony oddech
- Mary wyjeżdżam dopiero dziesiątego stycznia, wiele się do tego czasu wyklaruje
- On był zaskoczony, że o nim powiedziałam Tobie i innym przyjaciołom
- On na to czekał
- Co?
- Był ciekaw jak wiele dla Ciebie znaczy znajomość z nim, a sam o Tobie bliskim nie powiedział
- Bo jego żona byłaby zazdrosna, nie rozumiałaby, że możemy rozmawiać, czasem mi mówił,
że traktuje mnie jak swego terapeutę, to mnie irytowało i mówiłam by przestał mnie tak postrzegać
- O tylko sprawdzał jak zareagujesz! Chciał się upewnić, że nie traktujesz go jak "ciekawy przypadek"
- Jak Oszusta Internetowego - Mary się uśmiechnęła
- Taak
- Dziś nawet mówił jakie to typowe... On zraniony szuka współczucia u innej zamężnej kobiety
- Wie, że go zrozumiesz
- Myślę, że już wie
- Nie pozwalaj mu by Cię źle traktował
Mary spojrzała Michałowi w oczy
- Wiem, że płakałaś...
- Potraktował mnie podle, ale mu wybaczyłam
- On mówi Ci, że chce byś przestała z nim rozmawiać, a jednocześnie pragnie byś wyczekiwała na niego
- Na rozmowy
- Na niego kochana
- Na niego?
- Taaak, On chce stać się dla Ciebie najważniejszy
- yhm... niby tak, ale zostawia sobie furtkę, zawsze będzie mógł powiedzieć,
że jednak z żoną mu się bardzo dobrze układa i już nie potrzebuje mnie do niczego
- Jednocześnie wie, że jak żona wyjedzie będzie Cię rozpieszczał,
tymbardziej, że i mnie tu nie będzie w tym styczniu
- Gdzie tam styczeń Michał, za miesiąc mamy rocznicę Ślubu
- yhm... My tak...
Mary oparła głowę o klatkę piersiową Michała
- Ja o nim Tobie powiedziałam, On o mnie nie mówi, a jednocześnie mówi jak tęskni...
Odnoszę wrażenie, że lubi te rozmowy ze mną, że przy mnie czuje się dobrze, lepiej
- Jesteś jego lekiem na całe zło
- Hm... może
- Chciałabyś by budził się i o Tobie marzył? By się w Tobie zakochał? By mówił, że już nie wyobraża sobie, życia bez Ciebie, że tak wiele mu się z Tobą kojarzy, że stałaś się obecna w jego życiu na co dzień, że niemal w każdej chwili myśli o Tobie... o Twoich włosach, ustach, piersiach...
Mary podniosła głowę i patrzyła na twarz Michała
Słowa wypływały z niego jak z karabinu maszynowego, miał zamknięte oczy
- Że oszalał na Twoim punkcie, że chce Cię mieć w ramionach...
- Michał!
Michał otworzył oczy
Uśmiechnął się
- Mówiłem o Tobie
- yhm... słyszałam
- Nie chcę by On do Ciebie dzwonił, nie chcę by Cię pragnął, choć wiem, że jesteś Tylko Moja
- Bo jestem kochany...
- Ja to wiem, On nie...
Mary zamknęła usta Michała pocałunkiem
- Czujesz zapach malin? - zapytała
Michał znów ją pocałował
- Czuję... że... ta noc będzie długa... - Wziął Mary na ręce i zaniósł do sypialni
Kochali się namiętnie odkrywając przed sobą kolejną krainę rozkoszy...


czwartek, 5 listopada 2015

Przygotowałem dla Ciebie słodkości

Mary przeciągnęła się leniwie
- Wyspana Moja Kochana?
Mary uśmiechnęła się i ucałowała męża
- Przygotowałem dla Ciebie słodkości
- ymmm jak miło
Michał podał jej czekoladkę wprost do ust
- ymmm, ymmmm rozpływa się w ustach
- Jesteś w odpowiednim nastroju?
Mary podniosła się i podparła na jednej ręce
- A co? Masz mi do zakomunikowania coś złego? Przykrego?
- Prawie
- Michał co się dzieje?
- Będę z Tobą caaały tydzień, dzień  w dzień, żadnej pracy, nie opuszczę Cię na krok
- A dziś?
- Zaczynamy od jutra, dziś jeszcze mam coś do załatwienia na mieście
- Jesteś cudowny...
- Myślałem...
- Przywieziesz Młodego?
- Nie dzisiaj, myślałem, że będziesz chciała gdzieś wyjechać
- Michał Ty mi wystarczasz, a jak jesteś przy mnie całą dobę na wyciągnięcie ręki
- Wyłączymy telefony?
- he he he to by było fajne, ale nierealne - mamy dzieci
- I nie tylko one znają nasze numery
- No właśnie, nie tylko one
Mary położyła się na plecach
- Wiesz, że Cię kocham bardzo? I... - Michał pochylił się nad nią, poczuła jak przenika ją jego ciepło...
- yyyymmmm

wtorek, 6 października 2015

To Ty jesteś Happy Mary?

Zadzwonił dzwonek do drzwi
Mary właśnie wyszła z łazienki i spojrzała na Michała
- Nie do mnie – zawołał
- Ja też nikogo się nie spodziewam
Mary zeszła po schodach i uchyliła drzwi
- Dzień dobry, Mary?
- Dzień dobry, kto pyta?
- To Ty jesteś Happy Mary?
- Taaak
- Piotr – podał jej różę
- Aaaaa teraz to Cię poznaję
nie spodziewałam się, że tak szybko do nas przyjedziesz,
to raczej była taka sugestia na dalszą przyszłość
- Przepraszam w takim razie idę
- Nie, nie nie! Zostań – Mary zamknęła oczy i uniosła w górę ręce
Piotr był już prawie przy furtce
- Myślałam, że dasz mi przepis na Lasagne
- Lasagne to nie ja
Mary chwyciła się dłonią za czoło
- W takim razie ugotuję dziś płucka na kwaśno według przepisu Taty
- Teraz jestem pewny, że to Ty jesteś Mary
- yhm, to ja
- Happy Mary – powiedział cicho
Weszli do domu
- Rozgość się, zaraz wrócę
Mary pobiegła na górę
Michał nadal leżał w łóżku
- Już jesteś?
- Mamy gościa
- Kooogo?
- Przyszedł ten o którym Ci mówiłam
- Ten z internetu?
- Ten sam
Michał przyciągnął do siebie Mary
- Nie wystarczyły Ci te maile, te jego teksty piękne? Musiał tu przyjeżdżać?
- Michał przecież chciałam, żebyś go poznał
- A gdzie on mieszka?
- Ha ha ha jest włóczęgą, tak mi powiedział
Michał przeturlał Mary na bok
- To idź go nakarmić, pewnie głodny
- No właśnie, na obiad nie będzie dziś lasagne, ale za to leczo
- A Co On nie lubi lasagne? Gotujesz pod niego?
Mary pokiwała przecząco głową
- Nie, ale chcę go do garów zagonić, podobno potrafi, będę mu na ręce patrzeć
- Kobieto, najpierw teksty, potem wizyta w domu, a teraz go do kuchni swojej wpuszczasz?
Co będzie następne?
- Oj lepiej nie pytaj... - Mary podnosiła się z łóżka – Muszę iść do niego, przyjdź tam do nas
- Dooo Was
- Michaaaał
- Przyjdę, przyjdę, przecież nie będziesz mi go przedstawiać w NASZEJ SYPIALNI!
Mary pochyliła się i pocałowała Michała
- Kocham Cię
- Wiem

To też, dla ciebie

Mary weszła do gabinetu męża
    - Piszesz? - spytała wychodząc
    - Tak
    - Zrobić Ci coś do picia?
    - Może później
    Mary wyszła do ogrodu, kiedy wróciła znów zajrzała do gabinetu Michała
    - Michaaał
    - Mary co znowu?
    - Chciałam Ci o kimś powiedzieć, ale pisz sobie – wyszła z gabinetu
    - Mary! - zawołał podnosząc się z krzesła
    Mary była w kuchni, szykowała herbatę
    - O czym mi chciałaś powiedzieć?
    - Michał to może poczekać
    - A nie będę żałował?
    Mary otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, ale po chwili je zamknęła
    - Powiedziałaś... O kimś?
    Mary się uśmiechnęła
    - Coś do Ciebie dotarło
    Woda zagotowała się, Michał zaparzył herbatę
    Mary usiadła na kanapie w salonie
    - Zrobię sobie przerwę, powiesz mi teraz?
    - Chciałam Ci coś pokazać
    - Tak?
    - Jest taki jeden internauta, który napisał dla mnie, o mnie kilka tekstów
    - Co takiego? - Michał objął dłonią Mary
    - Bardzo ładnie o mnie napisał i to chciałam Ci pokazać, co więcej, zaprosiłam go do nas
    - Wydrukowałaś to gdzieś?
    - Nieee, potem Ci pokażę na kompie
    - Mary moja Mary, chcesz mi powiedzieć, że ktoś pisze o Tobie teksty i to pewnie nie jest kobieta, bo jak wspomniałaś to pewien internauta, wiesz co to oznacza?
    - Mi się podobają jego teksty, ba zachęciłam go do tego by je trzymać w jednym miejscu.
    Będę mogła sobie je kiedyś poczytać, jak złapię jakiegoś doła...
    - Czyli dałaś mu do zrozumienia, że chcesz żeby nadal dla Ciebie pisał?
    - yyyy chyba tak
    - Jesteś próżna
    - No na to wygląda
    - Dlaczego chcesz, żeby jakiś obcy facet pisał dla Ciebie? Mary!
    - Michał, nie denerwuj się, Ty nie piszesz takich teksów o mnie, a to jest takie miłe...
Michał wstał i poszedł do gabinetu
Wrócił z komputerem
    - Pokaż
    Mary otworzyła okno z tekstem
    - Przeczytasz?
    Michał zerknął na ekran monitora
    „Przecież, to ty jesteś malarką barw, to ty je tworzysz własnymi słowami, myślami i uczuciami. To właśnie ty, potrafisz pomalować świat w sobie tylko, jedyny sposób. To właśnie ty potrafisz, czesać kolorami zależnie od pory roku, raz przebiśniegi, raz stokrotki, raz maki a innymi czasami róże a po nich wrzosy. To właśnie od ciebie zależy, czy świat będzie radosny, czy smutny. To od twojego spojrzenia zależy, czy chcesz kochać, czy rozsiewać zamiast radości nasiona, nasiona smutku. To też, dla ciebie M”
Michał podszedł do Mary, ucałował ją w czoło
    - Kocham Cię – wyszeptał
    - Wiem... - objęła go mocno